piątek, 7 marca 2014

Desire #3

- co chciałbyś wiedzieć?-zapytałam z lekką irytacją, nie chciałam się mu zwierzać, nie chciałam opowiadać mojej 'tragicznej' historii. Nie potrzebowałam litości. Właściwie nie wiem co ja sobie myślałam przychodząc tutaj.
- jak tam trafiłaś, jak mogę Ci pomóc.. -mówił cicho i spokojnie, obchodził się ze mną jak z dzieckiem. Mimo, że mam dopiero 18lat mój bagaż doświadczeń już dawno nie pozwolił mi na bycie dzieckiem. Harry jest starszy odemnie o 2 lata a mam wrażenie, że tylko udaje takiego dorosłego, tak na prawdę jest wciąż dzieckiem, nic nie wie o życiu. Może i jestem lekko zacofana jeśli chodzi o najnowsze trendy, jednak co nie co słyszałam o nim, jest w jednym z największych boysbandów na świecie. W jego portfelu jest kasa i prawdopodobnie zawsze będzie. Jest rozpieszczony przez los, jednak to nie jego wina. Muszą być Ci gorsi(jak ja) żeby mogli być lepsi(jak on).
-nie jesteś w stanie nic zrobić, ale dziękuje Ci za Twoją troskę.- uśmiechnęłam się by chłopak choć przez chwilę nie myślał o tym jak zachowałam się wcześniej wobec niego, jednak po chwili przypomniało mi się dlaczego tak właśnie się zachowałam.
- jesteś pewna? Mogę załatwić Ci pracę, pożyczyć na mieszkanie..Jeśli tylko będziesz chciała.-pogłaskał mnie po policzku, powoli zaczął denerwować mnie jego ton.
-tak, będę się zbierać, zaraz zauważą, że mnie nie ma długo i jeszcze przyjdą tu i będziesz miał problemy.-z mojej twarzy spadł promienny uśmiech i zamienił się w nie co bardziej sztuczny. Wstałam z miękkiej kanapy i ruszyłam w stronę drzwi, przyglądałam się wszystkiemu po drodze by zapamiętać to tak jak jest, prawdopodobnie więcej nie będę miała zaszczytu tutaj gościć się. Zatrzymałam się, spojrzałam na Hazze, który był tuż za mną.
- Ja się ich nie boję, mam ochronę, mam Directioners, które zabiją dla mnie.-uśmiechnął się z rozbawienia. - jeśli kiedykolwiek będziesz potrzebowała pomocy wiesz gdzie mieszkam.
- Wiem, dziękuje Ci za wszystko.-musnęłam szybko jego policzek i pośpiesznym krokiem wyszłam z mieszkania chłopaka.
Szłam dróżką w parku, moje ciało coraz bardziej dawało znać o nałogu. W mojej głowie roiło się od wspomnień, które zaczynały się urzeczywistniać. Kręcenie w głowie także się zaczęło. Z chwilową słabością opadłam obok drzewa.
- Mike?-spojrzałam na postać, która ukucnęła przy mnie.- Mike to Ty? Błagam odezwij się.-w moich oczach gromadziły się łzy.
- Des..musisz z tym skończyć.-odezwał się znajomy głos.- musisz iść na odwyk, musisz zacząć nowe życie.
-Mike?-powtórzyłam pytanie.
- Inaczej skończysz tak jak ja.- postać, która jeszcze sekundę temu kucała przy mnie, zniknęła kiedy mrugnęłam okiem. Zebrałam w sobie resztki sił i jak najszybciej ruszyłam w stronę fabryki.
Kiedy przekroczyłam próg budynku, szłam do gabinetu chłopaka dowodzącego trzymając się ściany.
-James...-wyszeptałam.-potrzebuje..
-chodź tu.
Wykonałam posłusznie polecenie mężczyzny, usiadłam na jego kolanach, wtuliłam twarz w szyje Jamesa.
-jesteśmy sobie potrzebni, widzisz to?-zapytał z dumą.
Kiwnęłam głową na znak, że potwierdzam jego słowa.-proszę..-wyszeptałam.
Mężczyzna ściągnął swój pasek, delikatnie podciągnął mój rękaw, pasek zacisnął na mojej ręce. Sięgnął po strzykawkę, która znajdowała się na biurku. Powoli poczułam jak narkotyk wypełnia moje ciało a ja odpływam w ramionach Jamesa.

Londyn, 03.09.2009r:
Spacerowałam po ulicach tego wielkiego miasta. Nie poszłam do szkoły, jak mogłam tam się pojawić po tej strasznej wiadomości?! Moje oczy nie chciały płakać, chciały rozerwać kogoś na strzępy, ciało i umysł chciały zapomnieć. Zapomnieć tej szokującej wiadomości.. Przecież to był mój najlepszy przyjaciel... Myślałam, że mnie olał, zostawił... A on umarł.. Nawet nie miałam szans pożegnać go. 
Nie wiedziałam co teraz będzie, nie wiedziałam kim jestem i co zrobię, ale wiedziałam jedno- nie mogę wrócić do matki, zrobiła rzecz nie wybaczalną, nie potrafię i nie chce zrozumieć jej postępowania. Kiedy ja ten cały czas zamykałam się w pokoju i płakałam, bo nie wiedziałam dlaczego Mike mnie tak po prostu odrzucił, ona znała prawdę. Pozwoliła mi wierzyć, że jestem czemuś winna, że coś zrobiłam źle, że odszedł ode mnie.
Zagłębiając się w moje myśli, nie patrzyłam dokąd idę i jak idę. Po chwili pojawił się skutek tego. 
-ej uważaj.-usłyszałam głos chłopaka.
-przepraszam.-wypowiedziałam cicho i chciałam natychmiast odejść. Przestraszyłam się, chłopak był dużo ode mnie wyższy i bardzo dobrze zbudowany. Podniosłam głowę by spojrzeć na twarz nieznajomego na którego wpadłam. Był to blondyn o błękitnych oczach, można było powiedzieć, że bardzo mi się spodobał. Niestety chłopak był dużo starszy ode mnie. Wydaje mi się, że ma około 20 lat. 
- Jestem James.-uśmiechnął się życzliwie chłopak.
- Jestem Desire.-uśmiechnęłam się również. 
- cóż za niespotykane imię. Może dasz mi się zaprosić na kawę? - wyciągnął rękę ku mnie abym go złapała.
Może dasz mi się zaprosić na kawe?- analizowałam sobie słowa chłopaka. Poczułam się jak na filmach, wpadasz na nieziemsko przystojnego chłopaka, potem on zaprasza Cię na kawę i Wasza znajomość rodzi się w coś zupełnie pięknego. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy