- co chciałbyś wiedzieć?-zapytałam z lekką irytacją, nie chciałam się mu zwierzać, nie chciałam opowiadać mojej 'tragicznej' historii. Nie potrzebowałam litości. Właściwie nie wiem co ja sobie myślałam przychodząc tutaj.
- jak tam trafiłaś, jak mogę Ci pomóc.. -mówił cicho i spokojnie, obchodził się ze mną jak z dzieckiem. Mimo, że mam dopiero 18lat mój bagaż doświadczeń już dawno nie pozwolił mi na bycie dzieckiem. Harry jest starszy odemnie o 2 lata a mam wrażenie, że tylko udaje takiego dorosłego, tak na prawdę jest wciąż dzieckiem, nic nie wie o życiu. Może i jestem lekko zacofana jeśli chodzi o najnowsze trendy, jednak co nie co słyszałam o nim, jest w jednym z największych boysbandów na świecie. W jego portfelu jest kasa i prawdopodobnie zawsze będzie. Jest rozpieszczony przez los, jednak to nie jego wina. Muszą być Ci gorsi(jak ja) żeby mogli być lepsi(jak on).
-nie jesteś w stanie nic zrobić, ale dziękuje Ci za Twoją troskę.- uśmiechnęłam się by chłopak choć przez chwilę nie myślał o tym jak zachowałam się wcześniej wobec niego, jednak po chwili przypomniało mi się dlaczego tak właśnie się zachowałam.
- jesteś pewna? Mogę załatwić Ci pracę, pożyczyć na mieszkanie..Jeśli tylko będziesz chciała.-pogłaskał mnie po policzku, powoli zaczął denerwować mnie jego ton.
-tak, będę się zbierać, zaraz zauważą, że mnie nie ma długo i jeszcze przyjdą tu i będziesz miał problemy.-z mojej twarzy spadł promienny uśmiech i zamienił się w nie co bardziej sztuczny. Wstałam z miękkiej kanapy i ruszyłam w stronę drzwi, przyglądałam się wszystkiemu po drodze by zapamiętać to tak jak jest, prawdopodobnie więcej nie będę miała zaszczytu tutaj gościć się. Zatrzymałam się, spojrzałam na Hazze, który był tuż za mną.
- Ja się ich nie boję, mam ochronę, mam Directioners, które zabiją dla mnie.-uśmiechnął się z rozbawienia. - jeśli kiedykolwiek będziesz potrzebowała pomocy wiesz gdzie mieszkam.
- Wiem, dziękuje Ci za wszystko.-musnęłam szybko jego policzek i pośpiesznym krokiem wyszłam z mieszkania chłopaka.
Szłam dróżką w parku, moje ciało coraz bardziej dawało znać o nałogu. W mojej głowie roiło się od wspomnień, które zaczynały się urzeczywistniać. Kręcenie w głowie także się zaczęło. Z chwilową słabością opadłam obok drzewa.
- Mike?-spojrzałam na postać, która ukucnęła przy mnie.- Mike to Ty? Błagam odezwij się.-w moich oczach gromadziły się łzy.
- Des..musisz z tym skończyć.-odezwał się znajomy głos.- musisz iść na odwyk, musisz zacząć nowe życie.
-Mike?-powtórzyłam pytanie.
- Inaczej skończysz tak jak ja.- postać, która jeszcze sekundę temu kucała przy mnie, zniknęła kiedy mrugnęłam okiem. Zebrałam w sobie resztki sił i jak najszybciej ruszyłam w stronę fabryki.
Kiedy przekroczyłam próg budynku, szłam do gabinetu chłopaka dowodzącego trzymając się ściany.
-James...-wyszeptałam.-potrzebuje..
-chodź tu.
Wykonałam posłusznie polecenie mężczyzny, usiadłam na jego kolanach, wtuliłam twarz w szyje Jamesa.
-jesteśmy sobie potrzebni, widzisz to?-zapytał z dumą.
Kiwnęłam głową na znak, że potwierdzam jego słowa.-proszę..-wyszeptałam.
Mężczyzna ściągnął swój pasek, delikatnie podciągnął mój rękaw, pasek zacisnął na mojej ręce. Sięgnął po strzykawkę, która znajdowała się na biurku. Powoli poczułam jak narkotyk wypełnia moje ciało a ja odpływam w ramionach Jamesa.
Londyn, 03.09.2009r:
Spacerowałam po ulicach tego wielkiego miasta. Nie poszłam do szkoły, jak mogłam tam się pojawić po tej strasznej wiadomości?! Moje oczy nie chciały płakać, chciały rozerwać kogoś na strzępy, ciało i umysł chciały zapomnieć. Zapomnieć tej szokującej wiadomości.. Przecież to był mój najlepszy przyjaciel... Myślałam, że mnie olał, zostawił... A on umarł.. Nawet nie miałam szans pożegnać go.
Nie wiedziałam co teraz będzie, nie wiedziałam kim jestem i co zrobię, ale wiedziałam jedno- nie mogę wrócić do matki, zrobiła rzecz nie wybaczalną, nie potrafię i nie chce zrozumieć jej postępowania. Kiedy ja ten cały czas zamykałam się w pokoju i płakałam, bo nie wiedziałam dlaczego Mike mnie tak po prostu odrzucił, ona znała prawdę. Pozwoliła mi wierzyć, że jestem czemuś winna, że coś zrobiłam źle, że odszedł ode mnie.
Zagłębiając się w moje myśli, nie patrzyłam dokąd idę i jak idę. Po chwili pojawił się skutek tego.
-ej uważaj.-usłyszałam głos chłopaka.
-przepraszam.-wypowiedziałam cicho i chciałam natychmiast odejść. Przestraszyłam się, chłopak był dużo ode mnie wyższy i bardzo dobrze zbudowany. Podniosłam głowę by spojrzeć na twarz nieznajomego na którego wpadłam. Był to blondyn o błękitnych oczach, można było powiedzieć, że bardzo mi się spodobał. Niestety chłopak był dużo starszy ode mnie. Wydaje mi się, że ma około 20 lat.
- Jestem James.-uśmiechnął się życzliwie chłopak.
- Jestem Desire.-uśmiechnęłam się również.
- cóż za niespotykane imię. Może dasz mi się zaprosić na kawę? - wyciągnął rękę ku mnie abym go złapała.
Może dasz mi się zaprosić na kawe?- analizowałam sobie słowa chłopaka. Poczułam się jak na filmach, wpadasz na nieziemsko przystojnego chłopaka, potem on zaprasza Cię na kawę i Wasza znajomość rodzi się w coś zupełnie pięknego.
Desire
piątek, 7 marca 2014
sobota, 15 czerwca 2013
Desire #2
Każdy centymetr mojego ciała był pokryty dreszczem, delikatny wiatr który otulał moje ciało pozwalał racjonalnie myśleć, uczucie jakby Mike stał obok i pouczał mnie. Mike dlaczego Cię tutaj nie ma ? Jak mogłeś mnie zostawić?- takie myśli pojawiały się w mojej głowie od czterech lat. Jego śmierć odmieniła całe moje życie.
Poczułam jak krople deszczu delikatnie uderzają o moje ciało. Założyłam kaptur na i tak nie ogarnięte włosy.
Patrzyłam na fabrykę, która znajdowała się całkiem nie daleko . Można było usłyszeć, że coś się tam dzieje, ktoś krzyczy ale przecież to normalne. Krzyki, awantury, przemoc, narkotyki, alkohol to jest mój świat. Świat z którego nie ma ucieczki. Niechętnie wstałam kiedy usłyszałam jak ktoś głośno wykrzykuje moje imie. Doskonale wiedziałam kto i po co woła moją osobę.
Nogi uginały mi się na myśl o spotkaniu z Jamesem. Weszłam po trzech wejściowych schodkach, próbowałam unormować swój oddech by mój przyjaciel nie wyczuł strachu. Po nie udanej próbie nacisnęłam klamkę wielkich drewianych drzwi.
-wołałeś mnie?-niepewnie przekroczyłam próg 'gabinetu' chłopaka. Mężczyzna podszedł do mnie bliżej, staliśmy twarzą w twarz, nasze ciała dzieliło tylko kilka centymetrów. -ja mogę wszystko wytłumaczyć.-zaczęłam.
- tak?-zaśmiał się ironicznie wysoki blondyn. - no to słucham, to może być ciekawe.
-no bo..yym..no..-pogubiłam się w swojej wersji wydarzeń. Poczułam jak o mój policzek uderza z dużą prędkością dłoń Jamesa. Oczy zapełniły się łzami przez wywołany ból.-przepraszam.-wymamrotałam cicho.
-nie dosłyszałem.-odpowiedział spokojnie chłopak.
-przepraszam.-podniosłam swój ton ukazując skruchę. Blondyn objął moją twarz swoimi dużymi dłońmi.
-pamiętaj, jesteś tylko moja.-chłopak zbliżył swoje wargi do moich, wepchał swój język do moich ust. Czułam jak James dominuje, pocałunek był brutalny i nieprzyjemny. Każda chwila w której nasze wargi były połączone były udręką.
Chłopak patrzył jeszcze przez chwilę w moje oczy, a następnie wyminął mnie i wyszedł z pomieszczenia. Zamknęłam oczy, wypowiadając w myślach modlitwę z prośbą o zmianę mojego życia.
Wsadziłam ręce w kieszenie spodni i ruszyłam przed siebie.
Londyn,15.05.2009r
Cztery lata wstecz:
Siedziałam na ławce, oczekiwałam przyjścia przyjaciela. Powiedział, że musimy porozmawiać, że ma coś ważnego do powodzenia. Ciekawość rosła z każdą minutą. Rozglądałam się, najpierw w lewo potem w prawo. Mike uwielbiał się spóźniać, lecz tego dnia wcale nie pojawił się.
Zmartwiona poszłam w stronę domu przyjaciela.
Delikatnie zapukałam w drzwi domu Mike, po krótkiej chwili pojawiła się rodzicielka chłopaka.
- Des, Mike ma karę nie wyjdzie.-oznajmiła mi stanowczo. Wiem, że on nie miał nigdy dobrych relacji z rodzicami. Oni byli bardzo surowi wobec niego, każdy minimalny zły uczynek był surowo karany.
Nie powiedziałam nic na wiadomość, którą usłyszałam kilka sekund temu. Kiwnęłam głową tylko na znak, że zrozumiałam jej słowa i odeszłam.
Wracałam do domu, szłam szybkim tempem. Robiło się coraz ciemniej, a miasto nocą przerażało mnie. Ludzie przechodzący obok mnie, wywoływali dreszczyk na moim ciele. Bałam się.
Gdy tylko zza rogu zobaczyłam swój malutki dom mój szybki marsz zamienił się w bieg.
W salonie światła były już zgaszone, rodzice pewnie leżeli już w łóżku. Po cichu weszłam do swojego pokoju i usiadłam na łóżku.
Wzięłam laptopa na swoje kolana, weszłam na różne strony plotkarskie. Lubiłam czytać te wyssane z palca historię.
Usłyszałam pukanie w moje okno. Zerknęłam na nie a ku mojemu zdziwieniu pojawił się tam Mike. Szybko pobiegłam do okna i otworzyłam je przyjacielowi.
Natychmiastowo uściskałam przyjaciela.
Londyn, 13.08.2013
Teraz:
Moje nogi zaprowadziły mnie przed dom Harrego. Stałam przed wielką bramą. Spojrzałam na domofon zastanawiając się czy dobrze robię. Pod wpływem chwili nacisnęłam guzik.
-hallo?-mogłam usłyszeć zachrypnięty głos chłopaka. Zawahałam się. Odwróciłam się i chciałam odejść, kiedy przez drzwi wejściowe przeszedł wysoki brunet w spodniach dresowych i bez koszulki. Wyglądał na lekko zaspanego. Spojrzałam na niego, nogi mi się ugięły. Straciłam kontrole nad swoim ciałem. W milczeniu przyglądałam się chłopakowi. - Desire?-chłopak próbował przyjrzeć się mojej postaci stojącej przy bramie czyli dość daleko od domu. Wolnym krokiem loczek zmierzał w moją stronę, z każdym krokiem jego twarz robiła się coraz wyraźniejsza a ja odczuwałam coraz większy strach. Chłopak kluczem otworzył bramę, stanął na przeciwko mnie.
-nie powinno mnie tutaj być.- zrezygnowałam z spotkania z chłopakiem, spuściłam wzrok i kiedy byłam gotowa odwrócić się i odejść. Zielonooki złapał moją dłoń i przyciągnął do siebie. Nasze ciała stykały się, a Styles głaskał mój policzek. Zamknęłam oczy czując się zupełnie inną osobą, osobą która mogłaby czuć to wszystko codziennie. Otworzyłam swoje duże oczy by spojrzeć na Stylesa, on cały czas wpatrywał się w moją osobę.
Oboje usłyszeliśmy piski dziewczyny, Harry pociągnął moją dłoń którą wciąż trzymał i zaciągnął w stronę domu.
Chłopak poszedł do kuchni, by zrobić coś do picia. Rozglądałam się po mieszkaniu Stylesa, ostatnio kiedy tutaj byłam nie miałam okazji przyjrzeć temu wszystkiemu. Przejechałam dłonią po komodzie stojące w salonie, spojrzałam na palce nie było na nich ani odrobinki kurzu. Wszystko było takie idealne.
Usiadłam na śnieżko białej kanapie oczekując chłopaka, długo nie musiałam czekać bo Styles po chwili wyszedł z dwiema szklankami soku pomarańczowego.
Loczek usiadł obok mnie, położył sok na szklanym stoliku.Przysunął się bliżej mnie, położył swoją dłoń na moim kolanie. Każdy jego ruch był taki delikatny i spokojny, jakby bał się że zaraz ucieknę.
-Desire...-zaczął zielonooki.- opowiedz mi o sobie..
Od Autorki: Rozdział pisany szybko, ale mam nadzieje że chociaż trochę się podoba. Liczę na kom, w ostatnim rozdziale było malutko ;<
Poczułam jak krople deszczu delikatnie uderzają o moje ciało. Założyłam kaptur na i tak nie ogarnięte włosy.
Patrzyłam na fabrykę, która znajdowała się całkiem nie daleko . Można było usłyszeć, że coś się tam dzieje, ktoś krzyczy ale przecież to normalne. Krzyki, awantury, przemoc, narkotyki, alkohol to jest mój świat. Świat z którego nie ma ucieczki. Niechętnie wstałam kiedy usłyszałam jak ktoś głośno wykrzykuje moje imie. Doskonale wiedziałam kto i po co woła moją osobę.
Nogi uginały mi się na myśl o spotkaniu z Jamesem. Weszłam po trzech wejściowych schodkach, próbowałam unormować swój oddech by mój przyjaciel nie wyczuł strachu. Po nie udanej próbie nacisnęłam klamkę wielkich drewianych drzwi.
-wołałeś mnie?-niepewnie przekroczyłam próg 'gabinetu' chłopaka. Mężczyzna podszedł do mnie bliżej, staliśmy twarzą w twarz, nasze ciała dzieliło tylko kilka centymetrów. -ja mogę wszystko wytłumaczyć.-zaczęłam.
- tak?-zaśmiał się ironicznie wysoki blondyn. - no to słucham, to może być ciekawe.
-no bo..yym..no..-pogubiłam się w swojej wersji wydarzeń. Poczułam jak o mój policzek uderza z dużą prędkością dłoń Jamesa. Oczy zapełniły się łzami przez wywołany ból.-przepraszam.-wymamrotałam cicho.
-nie dosłyszałem.-odpowiedział spokojnie chłopak.
-przepraszam.-podniosłam swój ton ukazując skruchę. Blondyn objął moją twarz swoimi dużymi dłońmi.
-pamiętaj, jesteś tylko moja.-chłopak zbliżył swoje wargi do moich, wepchał swój język do moich ust. Czułam jak James dominuje, pocałunek był brutalny i nieprzyjemny. Każda chwila w której nasze wargi były połączone były udręką.
Chłopak patrzył jeszcze przez chwilę w moje oczy, a następnie wyminął mnie i wyszedł z pomieszczenia. Zamknęłam oczy, wypowiadając w myślach modlitwę z prośbą o zmianę mojego życia.
Wsadziłam ręce w kieszenie spodni i ruszyłam przed siebie.
Londyn,15.05.2009r
Cztery lata wstecz:
Siedziałam na ławce, oczekiwałam przyjścia przyjaciela. Powiedział, że musimy porozmawiać, że ma coś ważnego do powodzenia. Ciekawość rosła z każdą minutą. Rozglądałam się, najpierw w lewo potem w prawo. Mike uwielbiał się spóźniać, lecz tego dnia wcale nie pojawił się.
Zmartwiona poszłam w stronę domu przyjaciela.
Delikatnie zapukałam w drzwi domu Mike, po krótkiej chwili pojawiła się rodzicielka chłopaka.
- Des, Mike ma karę nie wyjdzie.-oznajmiła mi stanowczo. Wiem, że on nie miał nigdy dobrych relacji z rodzicami. Oni byli bardzo surowi wobec niego, każdy minimalny zły uczynek był surowo karany.
Nie powiedziałam nic na wiadomość, którą usłyszałam kilka sekund temu. Kiwnęłam głową tylko na znak, że zrozumiałam jej słowa i odeszłam.
Wracałam do domu, szłam szybkim tempem. Robiło się coraz ciemniej, a miasto nocą przerażało mnie. Ludzie przechodzący obok mnie, wywoływali dreszczyk na moim ciele. Bałam się.
Gdy tylko zza rogu zobaczyłam swój malutki dom mój szybki marsz zamienił się w bieg.
W salonie światła były już zgaszone, rodzice pewnie leżeli już w łóżku. Po cichu weszłam do swojego pokoju i usiadłam na łóżku.
Wzięłam laptopa na swoje kolana, weszłam na różne strony plotkarskie. Lubiłam czytać te wyssane z palca historię.
Usłyszałam pukanie w moje okno. Zerknęłam na nie a ku mojemu zdziwieniu pojawił się tam Mike. Szybko pobiegłam do okna i otworzyłam je przyjacielowi.
Natychmiastowo uściskałam przyjaciela.
Londyn, 13.08.2013
Teraz:
Moje nogi zaprowadziły mnie przed dom Harrego. Stałam przed wielką bramą. Spojrzałam na domofon zastanawiając się czy dobrze robię. Pod wpływem chwili nacisnęłam guzik.
-hallo?-mogłam usłyszeć zachrypnięty głos chłopaka. Zawahałam się. Odwróciłam się i chciałam odejść, kiedy przez drzwi wejściowe przeszedł wysoki brunet w spodniach dresowych i bez koszulki. Wyglądał na lekko zaspanego. Spojrzałam na niego, nogi mi się ugięły. Straciłam kontrole nad swoim ciałem. W milczeniu przyglądałam się chłopakowi. - Desire?-chłopak próbował przyjrzeć się mojej postaci stojącej przy bramie czyli dość daleko od domu. Wolnym krokiem loczek zmierzał w moją stronę, z każdym krokiem jego twarz robiła się coraz wyraźniejsza a ja odczuwałam coraz większy strach. Chłopak kluczem otworzył bramę, stanął na przeciwko mnie.
-nie powinno mnie tutaj być.- zrezygnowałam z spotkania z chłopakiem, spuściłam wzrok i kiedy byłam gotowa odwrócić się i odejść. Zielonooki złapał moją dłoń i przyciągnął do siebie. Nasze ciała stykały się, a Styles głaskał mój policzek. Zamknęłam oczy czując się zupełnie inną osobą, osobą która mogłaby czuć to wszystko codziennie. Otworzyłam swoje duże oczy by spojrzeć na Stylesa, on cały czas wpatrywał się w moją osobę.
Oboje usłyszeliśmy piski dziewczyny, Harry pociągnął moją dłoń którą wciąż trzymał i zaciągnął w stronę domu.
Chłopak poszedł do kuchni, by zrobić coś do picia. Rozglądałam się po mieszkaniu Stylesa, ostatnio kiedy tutaj byłam nie miałam okazji przyjrzeć temu wszystkiemu. Przejechałam dłonią po komodzie stojące w salonie, spojrzałam na palce nie było na nich ani odrobinki kurzu. Wszystko było takie idealne.
Usiadłam na śnieżko białej kanapie oczekując chłopaka, długo nie musiałam czekać bo Styles po chwili wyszedł z dwiema szklankami soku pomarańczowego.
Loczek usiadł obok mnie, położył sok na szklanym stoliku.Przysunął się bliżej mnie, położył swoją dłoń na moim kolanie. Każdy jego ruch był taki delikatny i spokojny, jakby bał się że zaraz ucieknę.
-Desire...-zaczął zielonooki.- opowiedz mi o sobie..
Od Autorki: Rozdział pisany szybko, ale mam nadzieje że chociaż trochę się podoba. Liczę na kom, w ostatnim rozdziale było malutko ;<
niedziela, 2 czerwca 2013
Desire #1
Leżeliśmy w ciszy, Harry otulał moje pobite ciało. Czułam jego oddech na mojej szyi, chłopak tulił mnie mocno jakbym miała zaraz wstać i uciec. Dobrze zrobił trzymając mnie, bo jeśli rozluźniłby swoje objęcia wstałabym i uciekła. Przy nim czułam się zupełnie inną osobą, czułam się bezpiecznie pierwszy raz od czterech lat. Chłopak milczał wiedział, że żaden argument nie przekona mnie do pozostania. On nawet nie wie jak bardzo tego pragnęłam, budzić się codziennie obok niego. Czuć bliskość jego ciała. Trzymałam mocno dłoń Stylesa, która obejmowała moje ciało. Jego uścisk oddał mi ponownie oddech, chłopak odsunął się.
-idę pod prysznic, obiecaj że jeśli wrócę to będziesz nadal tutaj.-szepnął mi do ucha swoim melodyjnym głosem.
-obiecuje.-skłamałam, czekałam tylko na okazje kiedy Styles odejdzie a ja będę mogła spokojnie uciec do fabryki, zapomnieć o dzisiejszej nocy, dać szanse Stylesowi by o mnie zapomniał.
Chłopak musnął delikatnie moje ucho i wstał. Szedł w stronę łazienki nie spuszczając ze mnie wzroku, kiedy drzwi się zamknęły szybko wstałam i założyłam na siebie czarną bluzę i spodnie. Szybkim ruchem zawiązałam trampki i zmierzałam ku wyjściu kiedy na komodzie zauważyłam portfel chłopaka. Wyciągnęłam z niego całą gotówkę, schowałam ją do kieszeni. Zbiegłam ciuchutko po zakręconych schodach i wybiegłam z domu Stylesa jak najszybciej potrafiłam.
Zwolniłam tempo będąc w parku, mijałam drzewa, zakochane pary, szczęśliwe rodziny z dziećmi.. Moje życie nigdy nie będzie szczęśliwe, nigdy nie założę rodziny, nigdy nie spotkam księcia... Zawsze będę tą cholerną ćpunką.. Zawsze będę zabawką Jamesa. Moje nogi odmówiły posłuszeństwa.. zatrzymały się i kazały opaść bezradnie na ziemie, usiadłam pod jednym z drzew.. Skuliłam się i zaczęłam płakać. Wspomnienia wciąż kierowały się do jednego dnia, dnia w którym wdepnęłam w to gówno.
Wyciągnęłam z kieszeni bluzy paczkę papierosów, które wcześniej ukradłam z sklepu, i zapaliłam jednego. Porządnie zaciągałam fajkę, wydmuchiwając robiłam kółeczka. Przynosiło mi to ukojenie, ból który czułam kilka minut temu ucichł.
#Harry
Wyszedłem jak najszybciej potrafiłem,wbiegłem praktycznie do pokoju.
-już..je...-zatrzymałem się kiedy zobaczyłem puste łóżko, a w pokoju nie znajdowała się żadna żywa dusza. Spojrzałem na komodę, na której znajdował się mój portfel, był otwarty. Podszedłem bliżej by zajrzeć w jego środek-był pusty.
-KURWA.-krzyknąłem.Oszukała mnie, okradła.. Nic dla niej nie znaczyłem, wykorzystała mnie. Rzuciłem z całej siły na ziemie portfelem. Moje emocje wzięły górę, nie myślałem nad tym co może się stać, chciałem odszukać tą dziwkę. Założyłem na siebie pierwsze lepsze ciuchy i wybiegłem z domu szukając starej fabryki.
Nie przewidziałem konsekwencji pojawienia się tam.
#DesireSiedziałam już w starej fabrycie, dobrze że Jamesa nie ma. Może nie zauważył mojej nieobecności w nocy. Bałam się go, cholernie się go bałam. Bałam się każdej minuty, spędzonej z tymi ludźmi, jednak to oni byli moją rodziną, oni mnie przygarnęli kiedy włóczyłam się po ulicach. Jak mogłam ich zostawić? Nawet jakbym chciała, nie mogłam. James by nie odpuścił, stąd nie ma ucieczki.
Siedziałam na moim zakurzonym materacu, ściany były szaro-białe, dookoła pełno pajęczyn. Tak właśnie to jest mój świat. Mieszkam tutaj od czterech lat, to nazywałam domem. Moje ciało powoli opadało z sił, brakowało w nim czegoś co inni nazywają uzależnieniem a ja powodem dla którego jeszcze żyje.
-Nicole..masz..?-niedokończyłam, bo siostra doskonale wiedziała o co mi chodzi, przecząco pokiwała głową. Żeby zagłuszyć ból zapaliłam fajkę.
Usłyszałam jak ktoś wparował do innej części fabryki i krzyczał.
-GDZIE TA DZIWKA ?! GDZIE TA DZIWKA DESIRE?-krzyczał chłopak o znajomym głosie.
George pokierował chłopaka w moją stronę, Styles stanął nad siedzącą moją postacią.
-Harry?-zaskoczyła mnie jego wizyta, nie powinno go tutaj być. Jeśli James by go zauważył i ja i on byśmy mieli nieźle przechlapane.-musisz stąd wyjść.
-nie wyjdę, oszukałaś mnie, okradłaś i wykorzystałaś.-chłopak krzyczał.
-Harry, proszę Cię.-cichym głosem błagałam chłopaka o wyjście, nie chciałam żeby stała się mu krzywda. Rozejrzałam się dookoła, złapałam chłopaka za rękę i pociągnęłam w stronę wyjścia. Spacerowaliśmy po łące dość daleko już od fabryki, milczeliśmy. Nie wiedziałam jak mam mu to wszystko wytłumaczyć,jak zapewnić mu bezpieczeństwo, jak sprawić żeby zapomniał.
-jeśli oddam Ci kasę, odejdziesz?-stanęłam na przeciwko chłopaka, nasze ciała dzieliło tylko kilka centymetrów. W końcu nasze spojrzenia się spotkały.
-nie chodzi mi o pieniądze.-rozwaliła mnie jego odpowiedź, przychodzi i robi mi awanturę, że go okradłam a teraz mówi, że nie chodzi mu o pieniądze.-chodzi mi o Ciebie.. Nie mogę pojąć, jak można być tak podstępną suką, wykorzystać kogoś bez żadnej skruchy i dodatkowo okraść.
Jego słowa mnie za bolały, jednak to chyba było jedyne wyjście by o mnie zapomniał i nigdy więcej tutaj nie przychodził. Naprawdę bałam się o niego.. Dmuchnęłam mu w twarz dymem od papierosa.
-Pieprz się.-wycedziłam tylko, i zostawiłam chłopaka na środku łąki.
Zielonooki chłopak patrzył jak odchodzę, na moim policzku pojawiła się jedna słona łza, jednak natychmiastowo ją wytarłam pokazywała ona uczucie słabości a ja nie mogłam sobie na to pozwolić, w tym świecie nie ma miejsca już na mazanie się i użalanie się nad swoim losem, każdego dnia trzeba walczyć o przeżycie.. Bolało, cholernie bolało patrzeć jak chłopak którego naprawdę polubiłam zaczyna mnie nienawidzić. Poznaje drugą stronę mojej osoby której ja sama nienawidziłam.
Londyn, 03.09.2009r.
cztery lata wstecz.:
-Des.. uśmiechnij się, chcemy zrobić Ci zdjęcie. Dziś Twój pierwszy dzień w nowej szkole.-starsza kobieta, którą musiałam nazywać matką usiłowała zrobić mi zdjęcie. Delikatnie uniosłam wargi ku górze by wywołać na mojej twarzy chociaż trochę naturalny uśmiech. Poczułam jak flesz chwilowo oślepia moje oczy, to znaczy że moje wargi znów mogą opaść.
- mamo...nie rozumiem dlaczego? Dlaczego mnie przeniosłaś? Tam miałam przyjaciół.-spojrzałam na rodzicielkę z wyrzutami, nie rozumiałam jej postępowania. Kiedy ludzie zaczęli mnie w końcu akceptować, kiedy zaczynałam tworzyć jedność z innymi ludźmi jak gdyby nic przepisała mnie do innej szkoły. Kobieta unikała spotkania naszych spojrzeń, udawała że nie usłyszała pytania. -mamo..-zaczęłam ponownie. - co się dzieje?-mój ton zmienił się na trochę milszy, nie mogłam oczekiwać że matka wyjaśni mi cokolwiek jeśli będę w stosunku do niej nerwowa.
-kochanie, nie jest to czas na pogaduchy-kobieta wciąż nie zaszczyciła mnie swoim spojrzeniem, szukała czegoś w torebce. Zbliżyłam się do niej, położyłam swoją dłoń na jej ramieniu. Rodzicielka nerwowo odwróciła się w moją stronę.- Mike nie żyje.-wypowiedziała te słowa jakby nic się nie stało, cichutko i bez żadnych emocji.
- co?!-w moich oczach nagromadziło się tysiące łez. - powiedziałaś, że tu był i że nie chce ze mną rozmawiać a ten list ? Kto napisał ten list ?-spojrzałam na rodzicielkę, z oczu spłynęła jedna łza.
-chciałam Cię uchronić, nie chciałam żebyś cierpiała.-kobieta próbowała przytulić moje ciało pokryte dreszczami, przez łzy spojrzałam na matkę i szybkim krokiem ruszyłam w stronę nowej szkoły.
Od Autorki : Mam nadzieję, że się chociaż trochę podoba. Liczę, że wyrazicie swoją opinię w komentarzu. Mile widziane są także negatywne komentarze, chce wiedzieć gdzie popełniam błędy żebym mogła się następnym razem poprawić. Wiem, że muszę popracować nad stylem pisania, bo za dobry to on nie jest. Dziękuje, że przeczytaliście ten rozdział i mam nadzieje, że widzimy się przy następnym :)
-Desire :)
niedziela, 19 maja 2013
Desire- PROLOG
Zastanawiało Was kiedyś co miało wpływ na zmianę Waszego życia? Poznanie sławnej osoby mogłoby całkowicie zmienić Twoje życie? Ja poznałam.. poznałam Harrego Stylesa. Chłopak z idealnie ułożoną fryzurą, zielonymi tęczówkami które kochało kilka milionów dziewczyn, a one zwróciły uwagę na mnie.. Czy to właśnie miało wpływ na zmianę całego mojego życia? Chłopak z ogromną ilością pieniędzy..mógł mieć każdą a jednak spojrzał na mnie.. Na dziewczynę, której ledwo starczało na jedzenie...dziewczynę, która uciekła od rodziców w wieku 14 lat.
Teraz mam 18 lat, leże w łóżku gwiazdora, luksusy mnie otaczają. Jednak czy zasługuje na to wszystko? Zasługuje na jego miłość?
Śnieżnobiała pościel otulała moje ciało, które było przepełnione zapachem papierosów. Leżałam na boku wpatrując się w przebijające się słońce, za mną leżał Styles. Chłopak zbliżył się, położył dłoń na mojej talii, musnął moje delikatnie odkryte ramie.
-Desire..-zaczął zielonooki chłopak szepcząc.
-hm...-przerwałam moje rozmyślania, uśmiechnęłam się czując usta chłopaka na moim ciele.
-w porządku?-zapytał niepewnie.
- Harreh nic nie jest w porządku, dobrze wiesz, że to nie moja bajka.-odwróciłam głowę by spojrzeć na zaspanego chłopca.- wiesz, że to długo nie potrwa.. Jesteśmy zupełnie inni, nasze światy różnią się w każdym stopniu.-złapałam dłoń, która spoczywała na mojej talii, i ponownie położyłam głowę na poduszkę wpatrując się w okno.
-nie możesz wrócić do starej fabryki, do Jamesa..-Harry znów podjął próbę zatrzymania mnie przy sobie.
-Oni są dla mnie jak rodzina...
- Oni są niebezpieczni..
- Dlatego muszę wrócić, wiesz co by się stało jakby się o nas dowiedzieli..
Harry odkrył mnie, włożył swoje dłonie pod moją koszulkę. Czułam jak zimne palce chłopaka dotykają siniaków. Jego czuły dotyk wywoływał delikatny ból, Styles ściągnął ze mnie swoją koszulkę i zaczął muskać czule rany na moich plecach.
- nie pozwolę Cię więcej skrzywdzić Desire...
Od Autorki: Jeśli komuś się spodobało to krótkie wprowadzenie do opowiadania i chce być poinformowany o następnych rozdziałach, proszę zapisywać się w zakładce "informowani". Prolog krótki, ale dość tajemniczy. Dziękuje jeśli ktoś to przeczytał, liczę na szczerą opinie.
Od Autorki: Jeśli komuś się spodobało to krótkie wprowadzenie do opowiadania i chce być poinformowany o następnych rozdziałach, proszę zapisywać się w zakładce "informowani". Prolog krótki, ale dość tajemniczy. Dziękuje jeśli ktoś to przeczytał, liczę na szczerą opinie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

