niedziela, 2 czerwca 2013

Desire #1


Leżeliśmy w ciszy, Harry otulał moje pobite ciało. Czułam jego oddech na mojej szyi, chłopak tulił mnie mocno jakbym miała zaraz wstać i uciec. Dobrze zrobił trzymając mnie, bo jeśli rozluźniłby swoje objęcia wstałabym i uciekła. Przy nim czułam się zupełnie inną osobą, czułam się bezpiecznie pierwszy raz od czterech lat. Chłopak milczał wiedział, że żaden argument nie przekona mnie do pozostania. On nawet nie wie jak bardzo tego pragnęłam, budzić się codziennie obok niego. Czuć bliskość jego ciała. Trzymałam mocno dłoń Stylesa, która obejmowała moje ciało. Jego uścisk oddał mi ponownie oddech, chłopak odsunął się.
-idę pod prysznic, obiecaj że jeśli wrócę to będziesz nadal tutaj.-szepnął mi do ucha swoim melodyjnym głosem.
-obiecuje.-skłamałam, czekałam tylko na okazje kiedy Styles odejdzie a ja będę mogła spokojnie uciec do fabryki, zapomnieć o dzisiejszej nocy, dać szanse Stylesowi by o mnie zapomniał.
Chłopak musnął delikatnie moje ucho i wstał. Szedł w stronę łazienki nie spuszczając ze mnie wzroku, kiedy drzwi się zamknęły szybko wstałam i założyłam na siebie czarną bluzę i spodnie. Szybkim ruchem zawiązałam trampki i zmierzałam ku wyjściu kiedy na komodzie zauważyłam portfel chłopaka. Wyciągnęłam z niego całą gotówkę, schowałam ją do kieszeni. Zbiegłam ciuchutko po zakręconych schodach i wybiegłam z domu Stylesa jak najszybciej potrafiłam.
Zwolniłam tempo będąc w parku, mijałam drzewa, zakochane pary, szczęśliwe rodziny z dziećmi.. Moje życie nigdy nie będzie szczęśliwe, nigdy nie założę rodziny, nigdy nie spotkam księcia... Zawsze będę tą cholerną ćpunką.. Zawsze będę zabawką Jamesa. Moje nogi odmówiły posłuszeństwa.. zatrzymały się i kazały opaść bezradnie na ziemie, usiadłam pod jednym z drzew.. Skuliłam się i zaczęłam płakać. Wspomnienia wciąż kierowały się do jednego dnia, dnia w którym wdepnęłam w to gówno.
Wyciągnęłam z kieszeni bluzy paczkę papierosów, które wcześniej ukradłam z sklepu, i zapaliłam jednego. Porządnie zaciągałam fajkę, wydmuchiwając robiłam kółeczka. Przynosiło mi to ukojenie, ból który czułam kilka minut temu ucichł.

#Harry
Wyszedłem jak najszybciej potrafiłem,wbiegłem praktycznie do pokoju.
-już..je...-zatrzymałem się kiedy zobaczyłem puste łóżko, a w pokoju nie znajdowała się żadna żywa dusza. Spojrzałem na komodę, na której znajdował się mój portfel, był otwarty. Podszedłem bliżej by zajrzeć w jego środek-był pusty.
-KURWA.-krzyknąłem.Oszukała mnie, okradła.. Nic dla niej nie znaczyłem, wykorzystała mnie. Rzuciłem z całej siły na ziemie portfelem. Moje emocje wzięły górę, nie myślałem nad tym co może się stać, chciałem odszukać tą dziwkę. Założyłem na siebie pierwsze lepsze ciuchy i wybiegłem z domu szukając starej fabryki.
Nie przewidziałem konsekwencji pojawienia się tam.
#DesireSiedziałam już w starej fabrycie, dobrze że Jamesa nie ma. Może nie zauważył mojej nieobecności w nocy. Bałam się go, cholernie się go bałam. Bałam się każdej minuty, spędzonej z tymi ludźmi, jednak to oni byli moją rodziną, oni mnie przygarnęli kiedy włóczyłam się po ulicach. Jak mogłam ich zostawić? Nawet jakbym chciała, nie mogłam. James by nie odpuścił, stąd nie ma ucieczki.
Siedziałam na moim zakurzonym materacu, ściany były szaro-białe, dookoła pełno pajęczyn. Tak właśnie to jest mój świat. Mieszkam tutaj od czterech lat, to nazywałam domem. Moje ciało powoli opadało z sił, brakowało w nim czegoś co inni nazywają uzależnieniem a ja powodem dla którego jeszcze żyje.
-Nicole..masz..?-niedokończyłam, bo siostra doskonale wiedziała o co mi chodzi, przecząco pokiwała głową. Żeby zagłuszyć ból zapaliłam fajkę.
Usłyszałam jak ktoś wparował do innej części fabryki i krzyczał.
-GDZIE TA DZIWKA ?! GDZIE TA DZIWKA DESIRE?-krzyczał chłopak o znajomym głosie.
George pokierował chłopaka w moją stronę, Styles stanął nad siedzącą moją postacią.
-Harry?-zaskoczyła mnie jego wizyta, nie powinno go tutaj być. Jeśli James by go zauważył i ja i on byśmy mieli nieźle przechlapane.-musisz stąd wyjść.
-nie wyjdę, oszukałaś mnie, okradłaś i wykorzystałaś.-chłopak krzyczał.
-Harry, proszę Cię.-cichym głosem błagałam chłopaka o wyjście, nie chciałam żeby stała się mu krzywda. Rozejrzałam się dookoła, złapałam chłopaka za rękę i pociągnęłam w stronę wyjścia. Spacerowaliśmy po łące dość daleko już od fabryki, milczeliśmy. Nie wiedziałam jak mam mu to wszystko wytłumaczyć,jak zapewnić mu bezpieczeństwo, jak sprawić żeby zapomniał.
-jeśli oddam Ci kasę, odejdziesz?-stanęłam na przeciwko chłopaka, nasze ciała dzieliło tylko kilka centymetrów. W końcu nasze spojrzenia się spotkały.
-nie chodzi mi o pieniądze.-rozwaliła mnie jego odpowiedź, przychodzi i robi mi awanturę, że go okradłam a teraz mówi, że nie chodzi mu o pieniądze.-chodzi mi o Ciebie.. Nie mogę pojąć, jak można być tak podstępną suką, wykorzystać kogoś bez żadnej skruchy i dodatkowo okraść.
Jego słowa mnie za bolały, jednak to chyba było jedyne wyjście by o mnie zapomniał i nigdy więcej tutaj nie przychodził. Naprawdę bałam się o niego.. Dmuchnęłam mu w twarz dymem od papierosa.
-Pieprz się.-wycedziłam tylko, i zostawiłam chłopaka na środku łąki.
Zielonooki chłopak patrzył jak odchodzę, na moim policzku pojawiła się jedna słona łza, jednak natychmiastowo ją wytarłam pokazywała ona uczucie słabości a ja nie mogłam sobie na to pozwolić, w tym świecie nie ma miejsca już na mazanie się i użalanie się nad swoim losem, każdego dnia trzeba walczyć o przeżycie.. Bolało, cholernie bolało patrzeć jak chłopak którego naprawdę polubiłam zaczyna mnie nienawidzić. Poznaje drugą stronę mojej osoby której ja sama nienawidziłam.

 Londyn, 03.09.2009r.
cztery lata wstecz.:
-Des.. uśmiechnij się, chcemy zrobić Ci zdjęcie. Dziś Twój pierwszy dzień w nowej szkole.-starsza kobieta, którą musiałam nazywać matką usiłowała zrobić mi zdjęcie. Delikatnie uniosłam wargi ku górze by wywołać na mojej twarzy chociaż trochę naturalny uśmiech. Poczułam jak flesz chwilowo oślepia moje oczy, to znaczy że moje wargi znów mogą opaść.
- mamo...nie rozumiem dlaczego? Dlaczego mnie przeniosłaś? Tam miałam przyjaciół.-spojrzałam na rodzicielkę z wyrzutami, nie rozumiałam jej postępowania. Kiedy ludzie zaczęli mnie w końcu akceptować, kiedy zaczynałam tworzyć jedność z innymi ludźmi jak gdyby nic przepisała mnie do innej szkoły. Kobieta unikała spotkania naszych spojrzeń, udawała że nie usłyszała pytania. -mamo..-zaczęłam ponownie. - co się dzieje?-mój ton zmienił się na trochę milszy, nie mogłam oczekiwać że matka wyjaśni mi cokolwiek jeśli będę w stosunku do niej nerwowa. 
-kochanie, nie jest to czas na pogaduchy-kobieta wciąż nie zaszczyciła mnie swoim spojrzeniem, szukała czegoś w torebce. Zbliżyłam się do niej, położyłam swoją dłoń na jej ramieniu. Rodzicielka nerwowo odwróciła się w moją stronę.- Mike nie żyje.-wypowiedziała te słowa jakby nic się nie stało, cichutko i bez żadnych emocji.
- co?!-w moich oczach nagromadziło się tysiące łez. - powiedziałaś, że tu był i że nie chce ze mną rozmawiać a ten list ? Kto napisał ten list ?-spojrzałam na rodzicielkę, z oczu spłynęła jedna łza.
-chciałam Cię uchronić, nie chciałam żebyś cierpiała.-kobieta próbowała przytulić moje ciało pokryte dreszczami, przez łzy spojrzałam na matkę i szybkim krokiem ruszyłam w stronę nowej szkoły. 


Od Autorki : Mam nadzieję, że się chociaż trochę podoba. Liczę, że wyrazicie swoją opinię w komentarzu. Mile widziane są także negatywne komentarze, chce wiedzieć gdzie popełniam błędy żebym mogła się następnym razem poprawić. Wiem, że muszę popracować nad stylem pisania, bo za dobry to on nie jest. Dziękuje, że przeczytaliście ten rozdział i mam nadzieje, że widzimy się przy następnym :)
-Desire :)

6 komentarzy:

  1. BOOOŻE to było piękne jestem ciekaw jak potoczą się losy Desire:) Ja uwielbiam twój styl pisania i już nie mogę się doczekać następnego rozdziału:*** Fanka

    OdpowiedzUsuń
  2. Sekrety, tajemnice, niedopowiedzenia... To wszystko zachęca do przeczytania następnych rozdziałów, których niestety jeszcze nie ma, pisz szybko, szybko!
    Skoro o stylu pisania już wiesz, to nie będę ci o nim pisać. Poczytaj sobie książki, inne opowiadania, albo używaj poprawy pisowni i gramatyki w wordzie. W KOŃCU KTO MA WORDA, TEN MA WŁADZĘ.
    Czekam na następny rozdział i zapraszam do siebie, komentarze mile widziane:)
    http://owllface-story.tumblr.com/
    @owllface

    OdpowiedzUsuń
  3. Ej ja chce wiedzieć co dalej, zaciekawiło mnie!
    Pisz szybciutko drugi rozdział....błagam xd
    @Little_Agnes1D

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę świetny rozdział :) jak dla mnie nie ma co poprawiać! No i wspaniały pomysł na opowiadanie. Jestem bardzo ciekawa dalszego ciągu!
    xxJugis

    zapraszam do mnie http://more-than-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Pisz kolejny i jeśli możesz to informuj mnie o nastepnych na TT - @looczeek

    OdpowiedzUsuń
  6. jejuuu <3 masz wielki talent, kocham cię <33

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy